2008-12-28

Miastowo


Dziś znów byliśmy na Bielanach. Gucio już o wiele rzadziej mówił, że chce wracać do domu. Po pierwsze (sprytnie) zabraliśmy mu zabawki, po drugie spotkaliśmy znajomych i dzieci cudnie się sobą zajmowały. Na koniec Elenka powiedziała: "Ja zabiorę Gucia do domu, żeby się z nim bawić". No i były instrumenty muzyczne i dziecięce granie i śpiewanie kolęd. A po mszy ksiądz Wojtek puścił w ruch latającego na sznurku plastikowego ptaka i dzieci z wielkim zapałem próbowały go złapać. Moc atrakcji:)

Rytualna wizyta w barze mlecznym. (Mleko dostała tylko Helenka)


Gucio dziś nie chciał wyjść z domu. Przekupiliśmy go obietnicą, że pójdziemy zobaczyć ZAMEK. No i biegaliśmy po dziedzińcu, krzycząc: "Do boju!!!" A potem spacerowaliśmy po pięknie odnowionym Krakowskim Przedmieściu. Na Guciu największe wrażenie zrobiła wielka choinka i mury obronne. No i Nike. Miała miecz! A kiedy wycieczka dobiegła końca...Gucio powiedział: "Nie chce wracać do domu, chcę tu zostać na zawsze!!!!"


W Yours Gallery jak zwykle świetna wystawa i ...dobre światło.


2008-12-27

Po świętach.


Tradycyjnie odwiedziliśmy szopkę na Bielanach. Po raz pierwszy wybraliśmy się z Helą do kościoła. Smacznie spała nawet przy najgłośniejszych kolędach. Za to Gucio, który wypadł z rytmu coniedzielnych mszy, co chwila chciał wracać do domu. Szkoda. latem, kiedy bywaliśmy regularnie, potrafił już cierpliwie dotrwać do końca mszy. Bez biegania dookoła kościoła.



Przez te święta bardzo wypoczęliśmy. Gucio miał wiele atrakcji w postaci spotkań z bliskimi i rodziną. Zachwycał się prezentami. Zdarzyło się nawet, że cały dygotał, rozpakowując wielki zamek z rycerzami:) Czasem na całe godziny znikał mi z oczu i zajmował się "swoimi" sprawami.
A Hela mimo wielu wrażeń i zakłóceń naszego zwykłego rytmu, sprawowała się znakomicie. W zasadzie to była jej "premiera" towarzyska. Poznała dużą część rodziny:) A jej brzuszek strawił bez problemu nawet wigilijną grzybową. Nie mówiąc o świątecznej sałatce.
Śpi coraz mocniej i dłużej, więc i ja zaczęłam się (odpukać) wysypiać.

Uwielbiam, kiedy tak śpi. Pełen relaks.

Na kolanach u Świętego Mikołaja

***
A tu inne spojrzenie na ten sam temat.

Zabaw(k)a

video
Nowa zabawka Helenki. Potwierdza się teoria, że niemowlaki bardziej zwracają uwagę na rzeczy czarno-białe.

2008-12-24

Przygotowania


Gucia zafascynowała maszyna do pakowania choinek. Wcale mu się nie dziwię:)

A kiedy szliśmy z choinką do domu, Gucio tańczył wokół nas, Hela sobie słodko spała i przez chwilę padał śnieg....



Dziadek Edzio zbudował dla Gucia piękną szopkę, którą wczoraj pomalowaliśmy. Wujek Tomek przywiózł z Indii niezwykłe figurki - i mamy komplet. Zaraz idziemy po sianko. I czekamy.


Zasypianie, czyli....

...kilka refleksji na temat posiadania dwójki dzieci. Od urodzenia Gucia do teraz nie udało mi się nauczyć go samodzielnego zasypiania. Zawsze byłam obok - głaszcząc, trzymając za rękę, dając pierś. Kołysząc na rękach, przytulając. I jeszcze teraz siedzę koło niego wieczorem, rozmawiam z nim, jestem. I lubię ten czas, bo mogę dowiedzieć się rzeczy, o których za dnia Gucio nie mówi. Jest to też czas głasków, całusów i wyznań.
Z Helą jest zupełnie inaczej. Oczywiście zdarza się często, że ją nosimy, kołyszemy, trzymamy zasypiającą na rękach. Ale równie często po prostu leży w swoim leżaczku i zasypia, gaworząc sobie, machając rączkami. Czasem marudzi i potrzebuje smoka. Czasem wystarczy pogłaskać ją po głowie i powiedzieć "ciii". Ideał dla mnie wcześniej nieosiągalny. No i nie jestem konieczna ja. Chętnie oddaję ją Marcinowi, czy jego mamie i nie mam poczucia, że dzieje jej się krzywda. Wręcz przeciwnie. Wiem, że jest jej dobrze.
Tak samo jest z zabawą. Cieszę się, kiedy bawi się sama, a ona chętnie to robi (dzięki temu udały nam się świąteczne porządki). Gucio nauczył się tego niedawno, bo wcześniej zawsze mieliśmy czas.
Ciekawa jestem co będzie dalej.

2008-12-23

Piękność



Ach, ci rodzice....


Ach, ci rodzice.... dopiero wczoraj wpadli na pomysł, żeby dziecku zawiesić na leżaczku zabawki...! Leżała sobie Hela, leżała i ...nic. I zawiesiłam jej papugę i ślimaka, i NAGLE okazało się, że nasza córeczka POTRAFI już w nie trafiać rączką i zaśmiewa się do nich ile wlezie!

2008-12-20

Ostatnie zdanie przed zaśnięciem

Guma do żucia.
Żuma do Gucia.
Żuma dla Gucia!

Gucio powtarzał też: czekolada ... mleko sojowe... a nad ranem przez sen krzyczał ostatnio: "Nie! Przecież ja nie mogę jeść bułeczek!"... Jak widać, a w zasadzie słychać, bardzo przeżywa swoją dietę. Smutny los alergików. Szczególnie teraz, w okresie świątecznym, kiedy wszędzie pełno czekoladowo-mlecznych mikołajów, jajek niespodzianek i wszelkiego innego słodko-mlecznego "dobra". Rozumiem go dobrze, bo też marzę o urozmaiceniu diety mamy karmiącej o fasolę:) albo brukselkę... marzenie!

2008-12-19

Zakupy


Dzielna dziewczyna:) wytrzymała dziś ponad dwie godziny w sklepach - wybraliśmy się na zakupy a Hela z nami. Jak mi to było potrzebna - zobaczyć wystawy, ludzi, świat (o ile światem można nazwać centrum handlowe).
Gucio został z dziadkami w domu - i też mu to dobrze zrobiło, bo dziadek zabrał go do piwnicy, gdzie jest warsztat - walili młotkiem itp. Gucik wrócił brudny jak nieziemskie stworzenie i szczęśliwy!

Przy okazji prezentujemy Hele z nowym przyjacielem - smokiem. Hela go od razu polubiła...i ja też, bo niezwykle uprościł nam życie. Dał potrzebny oddech i spokojne chwile na zajęcie się zabawą z Guciem. Teraz Hela usypia sama na leżaczku koło nas. Mam też wrażenie, że zasypiając lubi słyszeć odgłosy domu, Gucia, nas.

Między półkami czułam się dziś jak Gucio wczoraj na przyjęciu w przedszkolu: rzuciłam się na wszystko, i pewnie nie będę mogla zasnąć z wrażenia:)

No tak - prawda jest taka, że Hela zakupy przespała.

2008-12-18

Wigilia Przedszkolna

Gucio jeszcze trochę chory, ale poszliśmy dziś na chwilę do przedszkola, bo okazja była ważna - Wigilia Przedszkolna. Były jasełka w wykonaniu dzieci, dzielenie się opłatkiem, poczęstunek i Święty Mikołaj. Gucio był bardzo podekscytowany ilością słodyczy, na które dostał dziś pozwolenie, mimo diety oraz spotkaniem z Świętym Mikołajem. Z tych emocji jak już wróciliśmy do domu zasnął w ciągu dnia, co mu się nie zdarza już od paru miesięcy, i bardzo trudno było go dobudzić. Co to będzie za tydzień jak przyjdą prawdziwe Święta?

2008-12-17

Zwis

Zwis przez ramię - ulubiona pozycja Heli.

2008-12-15

Krew

Po kilku tygodniach prób, dziś udało nam się pobrać Guciowi krew. Tzn. udało nam się przekonać go, żeby się ubrał, wyszedł z domu, wszedł do punktu pobrań, pokazał rękę, przeżył wbicie igły i pobranie, naklejenie plastra i ..i ufff...gotowe. Poprzednio zawsze na którymś z etapów następował opór nie do przebycia. A to już przy ubieraniu, a to dopiero przy - przemiłych zresztą - Paniach z "analiz". A analiza krwi Gucia być może pomoże nam ustalić, czemu kaszle 3 tydzień. Czy ma alergię. I kilka innych rzeczy.
Jestem dumna z niego i z nas. Że daliśmy radę. Na spokojnie, po prostu rozmawiając.
A w "nagrodę" Gucio dostał wymarzony łuk. Ze strzałami:)

2008-12-14

Drugi podbródek Heli



Królewna uwielbia spać na rękach...

Ostatnie zdanie przed zaśnięciem

Ta kategoria wpisu chyba zawita tu na stałe...
Najnowsze "kwiatki"Gucia:
(zasypiając kilka dni temu)
-"Dziki Zachód"
a wczoraj:
-"Wirus niezgody"
a potem nagły, mocny sen:) aż do 4 rano, kiedy mnie woła,żeby się upewnić, że świat jest bezpieczny a mama blisko.

PS. Oczy lepiej. Ale ciągle ten kaszel...
Za to Hela wyhodowała sobie drugi podbródek:)

2008-12-11

Chore oko


Hmmm. Jak nie urok to ... ropa z oka.

5,5 kg


Ależ ona rośnie. Przy narodzinach 3,9 kg, dziś 5,5kg!
W sumie mamy ok. 20kg dzieci ;-)

2008-12-10

Miesiąc

Dziś Hela skończyła miesiąc. Nie mamy zdjęcia upamiętniającego, ale za to ją naprzytulałam:)

2008-12-09

Blog

Dziś po raz pierwszy Gucio domagał się, żeby pokazać mu coś na blogu:
- "Pokaż mi tam gdzie jestem ja."
Domyśliłam się, że chodzi o bloga. Chciał też zobaczyć blog Tomisia - to też pierwszy przejaw takiego zainteresowania. Blog Tomisia jest ulubiony, bo tam są bajki, Tomiś na traktorze... no i bałwanek. Kiedy Gucio po raz pierwszy zobaczył jak tata Tomisia lepi bałwanka, wykrzyknął:
-"On mu zrobił nos z fasoli, a nie z marchweki...ale głuptas!" Co prawda to była cukinia, ale fakt - coś się nie zgadzało;)

W teatrze



Dziś Gucio był z Marcinem w teatrze na Pipi Pończoszance. (Kto nie widział, niech się spieszy - warto!)
Jego fascynacja najsilniejszą dziewczynką świata trwa.
Woła sam do siebie:
-"A ja mam tatę pirata, wieeesz??!!! Nie wierzysz?"

No i jest bardziej zbuntowany: wszystko chce robić sam, co akurat ma swoje dobre strony:)

Magia:)

W czasie przerwy obowiązkowo zwiedzanie teatru. Bardzo mu się podobało, że można wejść tak wysoko.

Dzieci

Dziś rano Gucio zabawiał Helenkę, a ja robiłam śniadanie. I gadając z nimi, z rozpędu zwróciłam się po raz pierwszy do nich dwojga na raz: "dzieci". Dzieci...dwoje, moje, nasze. Dzieci. Niesamowite wzruszenie kiedy "robią" coś czy po prostu są razem.

Weekend w gościach



W naszym samochodzie nastąpiły spodziewane zmiany. Hela zajęła moje miejsce - przez najbliższych parę miesięcy to ona siedzi koło Marcina, a ja z Guciem z tyłu. Na razie w samochodzie zasypia i śpi słodko.



W sobotę wybraliśmy się na urodziny do pewnej uroczej i już czytającej! czterolatki - i okazało się, ze nie ma to jak sen, kiedy wokół szaleje zgraja dzieci w wieku od lat 2 wzwyż. Dzieci piszczały, krzyczały, całowały Hele, urządzały dzikie gonitwy ..i nic. Hela spała.
A w niedzielę pojechaliśmy na Jelonki (zdjęcia).
Pierwsze prawdziwe wyjścia w gości za nami. Chcemy jeszcze!