2009-02-28

Nowa zbroja rycerza

Muszę jeszcze popracować nad zbroją na ręce i nogi.

Komplet

Czasem przypominamy sobie o tym, że w aparacie jest samowyzwalacz.

Sto lat dla Kasi


video
urodzinowo

2009-02-26

Rozmowa




Nagle odkryliśmy, że z Guciem można już bardzo fajnie pogadać przez telefon. Jeszcze kilka miesięcy temu, było to ledwo możliwe.
Na zdjęciu rozmawia z Marcinem, który zadzwonił do nas z pracy.

Guciowe gadanki cd

Z samego rana, biegnąc do Leny: "Lena, ja ciebie rozpieszczę!"

***
Bawimy się samochodzikami. Wjechaliśmy na wielką górę i stoimy. Gucio: "Co widać? Miasto. Moje... I twoje...Nasze!"

***
Mamy dziurę w podłodze. Wypadły deseczki i leżą rozsypane dokoła dziury. Gucio pędzi, zauważył, przysiadł i wykrzyknął: "Ułożę te puzzle!"

2009-02-25

Guciowe gadanki

Bawiliśmy się z Guciem i Helą grzechotką, a Gucio się rozmarzył: "Chciałbym tam być i się tak przesypywać"...
Zapytałam jak by się zmieścił? Jak zwykle, kiedy nie wie jak wybrnąć, Gucio zaczął opowiadać, że kiedyś widział takiego chłopca, który do takiej grzechotki wszedł. Na pytanie jak wszedł do takiej małej grzechotki, Gucio z lekkim wzruszeniem ramion, jakby to było najjaśniejsze pod słońcem, powiedział: "Tam były takie wieeelkie drzwi!"

***
Gucio pod nosem:" Hollywood, Hollywood, ja lubię być czasem w Hollywood..."

***
Całując jabłko, które mu spadło na ziemię:"Ja nie będę ciebie gryzł. Na pewno!"

***
Turlając kostkę do gry przed zdjęciem, na którym jestem ja z Marcinem: "Takie piękne zdjęcie, że można się zakochać!- powiedziała kostka"

***

Namalował sobie coś mazakiem na czole i przybiega do mnie(w koszuli nocnej): "Jestem Hinduską". Pytam, czy wie gdzie żyją Hindusi i opowiadam coś o Indiach. A Gucio: "Taaak. I Hindusi są bardzo ładni, można się zakochać. Może wujek Tomek się zakocha, hihi, i przyjedzie tu z Hinduską?"
(Padłam. A co na to wujek Tomek???)

Guciowa składnia

Gucio stosuje ciekawą składnię. Mówi np. "Ja chciałem żeby ty do mnie przyszłaś".
Czy ktoś z czytelników jest filologiem i zechciałby to zanalizować?

9 godzin snu


Ta dziewczyna przespała dziś drugą całą noc. 9 godzin bez przebudzenia, bez karmienia, we własnym łóżeczku. To więcej niż oczekiwałam....

2009-02-24

Co zrobiliśmy jak Marcin był w pracy....



Razem


Tak zasypia ostatnio Hela. Na rękach. Z jedną ręką w buzi a drugą zasłaniającą oczy.

Zupełnie niesamowite jest to ile Hela teraz gada.... przemawia do nas swoim najsłodszym głosikiem, woła... często do Gucia, który jest coraz bardziej opiekuńczy wobec niej. Bardzo lubi próby wspólnych zabaw, chociaż często narzeka..."Kiedy ona urośnie? Dam jej swoje zabawki...Niech się ze mną pobawi...Kiedy coś powie? Niech powie mama!"
Mnie Heli gadanie kompletnie roztapia.... szczególnie kiedy ma miejsce w trakcie karmienia. Trochę ssania, trochę wyznań...trochę ssania, trochę wyznań...i mama jest u g o t o w a n a . Ech.
Tylko plecy bolą od noszenia obojga. Bo im więcej Hela chce na ręce, tym częściej i Gucio. I tak dopieszczamy.... w końcu podrosną i już się nie dadzą podnieść. Trzeba korzystać.
PS. Wczoraj Hela spała ciurkiem - bez przerwy na karmienie- 9 godzin!

Pidżama cd




Po etapie pidżamki ze świnką Peppą nastąpił etap koszulki nocnej Heli. Kupionej na wyrost. Ale pasującej przecież na Gucia! Kto by nie skorzystał? :)

Hela i rybki





Hela uwielbia ruchome obrazy. TV najchętniej;) Proponujemy jej raczej ... akwarium. Na szczęście się sprawdza.

Gucio i lampa





W Guciu ostatnio eksplodowała ciekawość świata... znów musi WSZYSTKO zobaczyć, wszystkiego dotknąć... i co chwila marudzi: "nudzi mi się...nudzi mi się..." Trudno mu się na czymś dłużej skupić, bo zaraz pojawia się coś nowego, niezwykle fascynującego.
Dziś w jego pokoju pojawił się nie wiadomo skąd żywy, piękny motyl. Gucio kazał mi zamknąć drzwi. Zamknąć, żeby motyl nie uciekł. Mi, żeby było po cichu i motyl się nie przestraszył....

Piątkowe

A oto i tajemnica guciowego kataru.... mam nadzieję, że to go oduczy jedzenia śniegu.... ale moja nadzieja nie jest jakaś wielka....
Słońce, śnieg i zabawa z Oliwią. czego chcieć więcej?





Trzy katary

Lista zaległości na blogu rośnie - i kolejka super zdjęć:)...ale nikt nie ma siły na wpisy. Mamy w domu trzy katary - mój, Gucia i Leny... Skupiamy się na gotowaniu ziół i przetrwaniu, bo jak wiadomo dzieci chore, to dzieci marudne.

Gucio widząc reklamę w tv krzyczy: "Mamo, tato, wyspa dinozrła!!! wyspa dinozarła!" Ma obiecaną, kiedy tylko wyzdrowieje, wyprawę do kina. I szarlotkę.

2009-02-19

Przedpołudniowe przytulanki

Pidżama


Od dawna szukałam dla Gucia pidżamy...ładnej i nie rujnującej nas;) No i znalazłam. Znalazłam tak skutecznie, że obdarowany założył ją jeszcze mokrą i nie dał się przekonać do zdjęcia. Pidżama wyschła na nim i poszedł w niej spać. Rano po przebudzeniu stwierdził, że jej ... nie zdejmie, hahaha, więc poszedł w niej do przedszkola... a teraz dalej ma ją na sobie . Śpi. :)
PS. Na obrazku: braciszek świnki Peppy i jego ukochane dinozaury....

Marzenia

Trudno spamiętać wszystko co Gucio wygaduje, bo gada ciągle i połowa zabawna;) ale wczoraj w wannie rozczulił mnie wyjątkowo. Mimo że mu nie pozwoliłam, puścił sobie sam wodę z kranu i się bardzo przestraszył.
- Przestraszyłeś się?
- Taaak...Przestraszyłem się....- zajęczał.
- Bo jesteś jeszcze za mały, żeby sam puszczać wodę.
- Tak. Za mały...I za mały na klocki Lego City...I na ten film...Gwiezdne Wojny.... - westchnął tęsknie już całkiem rozmarzony synek:)

2009-02-17

Powroty








Powroty z przedszkola to ważny moment dnia. Gucio bawi się z koleżankami, a ja mogę pogadać z ich mamami:)

Za Guciem 3 miesiące diety wegetariańskiej, oczyszczającej. I właśnie (odpukać) zaczął 3 tydzień przedszkola BEZ KATARU, BEZ KASZLU. Było trudno, ale opłaciło się. Trudno, bo czasem inni jedli mięso, a Guciowi trzeba było odmówić. A jak wiadomo, odmowa nakręca pragnienie...

Akcja ZDROWIE:) miała zresztą miejsce na wielu płaszczyznach.
Okno w jego pokoju prawie cały czas otwarte.
Kręgosłup nastawiony.
A pan radiesteta zbadał nasze mieszkanie i w związku z tym przestawiliśmy Gucia łóżko.
Początkowo Gucio zaczął sypiać o wiele gorzej. Zamiast 20 minut zasypiał 50. No i budził się w nocy coraz częściej. Na szczęście okazało się, że to nie z powodu przemeblowania, ale z powodu wysokości (największy minus łóżka piętrowego...kiepski dostęp do maluszka). Gucio wrócił na parter i znów śpi lepiej. A mi łatwiej go przytulać i głaskać, i drapać po pleckach. Co oboje uwielbiamy.

PS. Zdjęcia z przed kilku dni. Teraz jest tak samo, tylko szaleją w śniegu:)
PS2. Drapanie po plecach miało być tylko dopieszczaniem Gucia po urodzeniu się Heli, kiedy był trochę opancerzony. Ale zostało. I teraz trudno sobie wyobrazić zasypianie bez.