- Jak będę taki duży jak tata, to się zakocham w jakiejś dziewczynie a potem odkocham i potem zakocham w innej albo tej samej.
***
Gutek patrzy na zegar i mówi: O już za siedemnasta.
2009-11-20
Burza

Śniła mi się dziś. Ogromne trąby powietrzne. Ale omijały nasz dom. Ale miało być o Heli, która teraz zmienia się w burzowym tempie. Włazi gdzie nie trzeba;) i buduje wieże ...od razu z 3 klocków. Jej dzieło:

Gucio: 4 dzień w przedszkolu po 3 tygodniach przerwy. Wiadomo jak ja się czuję, prawda?
Ale najfajniejsze, że on też. Wczoraj, kiedy go odbierałam, z bardzo poważną miną oznajmił:"Wiesz, mamo, jednak dziś też warto tu było przyjść...":)))

Gucio analogowy, rozbijający lód na kałużach. Kto tego nie lubi?
PS. Gucio ostatnio coraz częściej urządzał wędrówki do naszego łóżka. Powiedzieliśmy mu basta i ... mieliśmy piękny nocny atak strasznego kaszlu, który ustał, bo nic nie dał... A rano Gucio zdrów... To było wczoraj. Dziś nawet się nie budził. Przespał całą noc w swoim łóżku i tylko powiedział dobitnie co o tym myśli. To przypowiastka o tym, że zanim się pozbędzie z domu kota, który może uczulać, warto się wybrać do psychologa, który może pomóc odczulać;)
Bo coraz bardziej widzę Gucia chorobę nie jako alergię, a jako reakcję na szeroko rozumianą separację.
2009-11-19
Tata
Dziś Hela machała z parapetu tacie i Guciowi, którzy szli- jeden do do przedszkola, drugi do pracy. A potem co chwilę patrzyła w okno i wołała: "tata, tata!"... więc zadzwoniłyśmy do Marcina, żeby sobie pogadali...ot, efekt.
2009-11-18
Szyba


Pamiętam jak wystawaliśmy tak na oknie z Guciem. Tylko wtedy jeszcze rosła pod nim wiśnia. Teraz wiśni już niestety nie ma, a on sam wdrapuje się na parapet i wcale nie pyta czy może... Za to mała domaga się pomocy i trzeba jej pilnować.
Zresztą pilnować trzeba jej nagle cały czas. Nie może już sama bawić się w ich pokoju, bo zaczęła włazić na tapczan. W naszym salonie, włazi na platformę. I chociaż świetnie daje sobie radę - wchodzi, buja się, schodzi, próbuje stawać...- to wole mieć ją wtedy na oku. I pod ręką.

Co gorsze drze książki. I sprząta na półkach.
Hahaha. W końcu musiał przyjść taki moment, że trzeba się nią zająć...
Teraz co chwila przynosi mi książeczki i prosi, żebym jej czytała.
Chce gasić i zapalać światło.
Gonić kota w celu czegoś na kształt głaskania.
I robić masę innych zwykłych - niezwykłych rzeczy, które są możliwe tylko, kiedy jest się u kogoś na rękach...
(Tak się cieszę, że mieszkamy nad babcią i dziadkiem!)
2009-11-15
Ja-błuszka

Kiedy dziś rano wychodziłam do szkoły, byłam świadkiem takiego dialogu:
Gucio, który aktualnie jest jelonkiem Bambi(i lepiej nie zwracać się do niego inaczej...), oznajmił, ze musi umyć ręce...tzn kopytka...
Marcin: - To dobrze, że chcesz je umyć przed jedzeniem, bo dużo brykałeś po ziemi.
- Po trawie raczej!!!!
Ot, kuchenne dialogi:)
A ja mam 4 dni szkoły i czas na pozbieranie myśli. Udało mi się zrobić w przerwach wiele zdjęć, które planowałam, a co ważniejsze, przemyśleć inne.
Mam też za sobą wywołanie filmy, zrobienie stykówek i fotogramów. Ależ frajda!
A jabłuszka takie już świąteczne, prawda?
Subskrybuj:
Posty (Atom)









