Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krajoznawcze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krajoznawcze. Pokaż wszystkie posty

2011-04-03

Piknik nad Wkrą


Wygrzani na słońcu, utytłani w piasku, najedzeni domową wałówką wróciliśmy z pierwszego w tym roku pikniku. Tym razem nad rzeką Wkrą w okolicy Goławic. Piękna okolica, do której warto wrócić. Zobaczcie też wpis sprzed 4 lat :)

2010-11-09

Białowieża i okolice

Rezerwat Pokazowy Żubrów, w którym można zobaczyć także konie, dziki, wilki, łosie, jelenie i sarny.***
Po białowieskiej carskiej posiadłości pozostało niewiele - drewniane domki, brama i zabudowania gospodarcze. Wielki pałac został ostatecznie zrównany z ziemią w latach sześćdziesiątych.


Na szlaku

Zdjęcia z Puszczy Białowieskiej.

2010-08-27

Toulcuv Dvur

Praską opowieść zaczynamy od miejsca, w którym mieszkaliśmy.
Toulcuv Dvur to ekologiczny ośrodek, finansowany przez samorząd Pragi, umieszczony w gospodarstwie, którego historia sięga czasów średniowiecza. Pięknie odnowiony dwór i zabudowania gospodarcze pomieściły sale wykładowe, wystawiennicze, bibliotekę, sklepik z pięknym, nie-cepeliowym rękodziełem, przedszkole oraz jadalnię i hostel. Z dwóch ostatnich chętnie korzystaliśmy. Prażanie i turyści - w kontakcie z naturą (zwierzęta, sady, łąki, lasy i mokradła) - mogą się tam edukować ekologicznie. Mogą, ale nie muszą, bo atmosfera jest przyjazna, spokojna, bez robienia wielkiego halo. Można sobie po prostu pospacerować albo przyjść na piwo Žatec.

Polubiliśmy to miejsce i chętnie skorzystamy następnym razem. Świetna sprawa zamieszkać na wsi, będąc w mieście. Polecamy wszystkim, którym nie zależy na kilkugwiazdkowym hotelu i którym nie straszna dłuuuuga podróż do centrum z przesiadką z autobusu do metra. Długa jak na warunki praskie tzn. 10 minut autobusem i 15 minut metrem. Ekstra miejsce dla dzieci.

Dlaczego u nas nie ma takich miejsc???
(to pytanie będzie się przewijać w naszej praskiej relacji)
A może są, tylko my ich nie znamy?

2010-05-04

Liw

Zaliczyliśmy kolejny zamek :) Zamek w Liwie.

2009-11-01

Zwierzaki białowieskie

W naturze dzikich zwierząt nie spotkaliśmy. Widzieliśmy jedynie wilcze kupy i ślady działalności bobrów nad wodą. Za to na wyciągnięcie ręki mieliśmy zwierzaki w Rezerwacie Pokazowym Żubrów (takie mini-zoo).
Odwiedziliśmy także rewelacyjne Muzeum Przyrodnicze. Wizyta była rewolucyjna dla mojej wiedzy o naturze. Dowiedzieliśmy się, m.in. że:
- orzeł bielik nie jest orłem tylko orłanem!
- wiewiórki nie żyją w dziuplach tylko budują sobie gniazdka z mchu, siana itp.
- mrowisko może sięgać 6 metrów pod ziemię,
- las wielkości Warszawy jest terytorium wystarczającym dla 20 wilków lub 15 żbików.
Takich ciekawostek było dużo wiecej. Wszystko ilustrowane ciekawą ekspozycją.

Muzeum mieści się w nowoczesnym budynku z wieżą widokową.

Dookoła jest ładny park z budynkami pamiętającymi carów. Lubili oni polować w tej okolicy.

Na białowieskim szlaku

Kiedy Kasia biegała po wsiach i cmentarzach z aparatem (nazywają to plenerem fotograficznym) , ja z Helą i Guciem poznawaliśmy Puszczę. Wygląda o tej porze roku pięknie. Gdybym był Mickiewiczem, napisałbym Ci tutaj, Drogi Czytelniku, poemat na ten temat, bo zasługuje na to. Nie jestem jednak nawet Orzeszkową, więc pozostanę przy tym: było tam pięknie. A nawet przepięknie.
Już sobie snuję plany, że jak dzieci podrosną, to pojedziemy tam i będziemy mogli robić spacery dłuższe niż 5 kilometrów.

Kwatera u pani Lucyny

Reklamujemy szczerze i wprost gospodarstwo agroturystyczne w Janowie, w którym spędziliśmy trzy minione dni. Wspaniała domowa kuchnia, przyjemne pokoje i ciepła atmosfera - wszystko to dzieło pani Lucyny, która kilka lat temu postanowiła wyjechać z Gdańska i zbudować dom na skraju Puszczy Białowieskiej.

Helenka była tam wiecznie podekscytowana domowymi kotkami i pieskami. Często wydawała dźwięki, które uznajemy za 'kici-kici'. Pokazywała rączkami, że chce szukać kotka. Ale jak już dochodziło do zbliżenia, to bardzo chciała dotknąć, a jednocześnie nie była pewna czy może. Po prostu 'chciałabym a boje się'.

Hela zaczęła też uskuteczniać spacery z krzesłem lub pudłem jako chodzikiem: