
Moje "zdjęcie roku"... Gucio już w domu, śpi spokojnie w swoim łóżeczku....
Dziś w szpitalu zrobili nam wielką niespodziankę i wypisali nas do domu.
Po drodze pojechaliśmy jeszcze po "nagrodę" dla Gucia - rycerza na koniu. (Ma DWA MIECZE!)
Przed zaśnięciem przedstawił rycerzowi swoją przytulankę:" Zobacz, to mój duży kolega, Nosiak".
I w sekundę zasnęli.
Tylko przy łóżeczku buczy teraz cichutko oczyszczaczo-nawilżacz powietrza. Mamy nadzieję, że pomoże.
I w tej cudnej, wreszcie spokojnej atmosferze, Hela przypomniała sobie o swoich ćwiczeniach i ruszyła w tan. Musi odrobić dni ciszy:)
Pani doktor, u której dziś byłyśmy, powiedział, że już tuż tuż:)
A serduszko Heli bije mocno i miarowo.
Uff.
PS. A, diagnoza. Zapalenie krtani. Plus jakaś reakcja alergiczna, ale nie wiadomo na co i czemu. W każdym razie ponieważ zapalenie krtani się powtórzyło, ma szansę powtarzać się dalej i musimy specjalnie zadbać o warunki w jakich Gucio przebywa. Zimno...mokro...brrrr Będzie ciekawie: połączyć to z ciepełkiem dla noworodka, hehe. Dwoje dzieci to zupełnie nowe wyzwania:)