2011-07-11

Brak prądu








Wyłączyli nam prąd. Na jakieś 2 godziny. Chłopcy poszli na zakupy a ja właśnie stanęłam w przedpokoju z odkurzaczem. No i ten prąd. W domu było pobojowisko, ale jakoś tak popatrzyłam na Lenę i pomyślałam, że rzadko mamy taki czas. Kiedy Gucio nie odbiera jej uwagi, a ja nie mam czegoś niezwykle ważnego do zrobienia i po prostu siedzę z nią na podłodze.
W sumie to dzieci, spokojne i łatwo zajmujące się same sobą, tak jak Lena mają przechlapane - Gucio wymagał uwagi, Lena idzie do kącika rysować. No i ma dużo mniej czasu sam na sam ze mną.
Ale wyłączyli ten prąd i zamiast coś robić udało nam się dobre 3 godziny pobyć. Ze sobą. Z farbami. Z plasteliną. Z naklejkami.
Zdecydowanie do powtórzenia!

To samodzielna kompozycja Leny. Dostała ode mnie tylko kształty i sama je nakleiła tak jak uznała.

A to świetne naklejki - osobno były głowy i trzeba było je dołączyć do korpusów. Byłam pewna, że Lena je pomiesza i ułoży fantazyjnie. Ale metodycznie odnalazła wszystkie pary i nakleiła jak widać. Zaczęła od królewien i wróżek. Nic się nie da zrobić;)

Brak komentarzy: