Z tą ostatnią czwórką to wcale nie taka prosta sprawa...katar, bóle brzucha..i nocne śpiewy - dziś Gucio śpiewał na jej cześć przez ... godzinę. Ale już śpi. Jak to będzie z piątkami???
Łaaa...Łaaaa!!!! Oglądaliśmy dziś odcinek Krecika, w którym bawił się maską. Ot i rezultat. Nożyczki. I wszystko co tnie i kroi...obiekty westchnień Gucia. [ciągle jesteśmy zakatarzeni. Ja mniej, Gucio bardziej. Inhalacje pełną parą, zapachy jak w zielarni:) i głodówka...]
Odwiedziły nas dziś nasze sąsiadki - Kasia i Magda. Nie wiem co sie działo w Gucia pokoju, ale dźwięki które stamtąd dochodziły świadczyły o dobrej (dzikiej) zabawie.
W zasadzie to tylko ja choruję, a Gucio maluje - z zapałem. Przeniósł się znowu z kartek na ściany i twarze... W ogóle coraz więcej w nim rozrabiaki:) Zerka tylko na mnie i sprawdza reakcje - i niestety do perfekcji opanował sztukę rozśmieszania mnie. A trudno czegoś zabraniać krztusząc się ze śmiechu. (Plusem choroby jest to, że posiedzę trochę w domu)
Czasem po powrocie z pracy mam czas już tylko na kąpiel (zdjęcie) i położenie Gucia spać. Na szczęście czasem czasu jest więcej. Mamy dwa nowe słowa: mimi (co może znaczyć???) i Pipi (czasem papa, jak nie wyjdzie pipi). Od bohaterki książki Astrid L. Coraz częściej w użyciu są dwa słowa na raz - najczęściej "chcę to":) albo "mama tu", jeśli chce żebym gdzieś przyszła.