



Koniu! Koniu! Krzyczała Dana i pędziła do koni, tuliła, zaczepiała...zero respektu, hahaha. Czwartek były znów wagary... ale takie, że nigdy ich nie zapomnimy. Pośród wolnych koni, pośród świetnych ludzi. W przyrodzie i dobrej komitywie.



Klacz była bardzo zainteresowana co my tam robimy i śmiesznie całowała Dankę po głowie... . dla zainteresowanych info o miejscu TU
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz