

***
Tak się cieszę z tego, że mam filmiki z czasów, kiedy Lena i Gucio byli mali. Znów dziś obejrzałam całą serię i upewniłam się, że bywało miło, ze nie tylko krzyczałam, że nie tylko się kłócili. Teraz jak widzę ich walki, wydaje mi się, że nie było między nimi za wiele dobrych interakcji...a jednak. br Trzeba przyznać, że Lena potrafi dopiec Guciowi cichaczem, a potem biegnie do mnie po pomoc. I kto obrywa? No. Na szczęście widzę ten mechanizm i staram się nie faworyzować młodszej, słodkiej, niewinnej dziewczyneczki, hahaha. Ma swój wkład we wnerwianie brata. A on nie przebiera w środkach. To chyba dla mnie najtrudniejsze - jak się tłuką. Ale cóż.
Chciałabym czasem cofnąć czas i z tym co wiem dziś, jeszcze raz przejść przez to macierzyństwo. Szkoda, że się nie da.
Pewną nadzieję pokładam w tym, że dzieci szybko się resetują i updejtują do nowych sytuacji. Np. Gucio 5 minut po wielkiej awanturze przychodzi i z uśmiechem coś opowiada. On już tam nie jest. Jest tu. Tylko ja mam kłopot, żeby za tym "tu" nadążać ... hahaha.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz