Potwierdziło się, że Gucio i Hela będą mieli siostrzyczkę:))) Jest cała i zdrowa, waży już około 2 kg i nieźle się rozpycha.
Ja toczę się już dość pomału ale do przodu!
No i mamy cudowną opiekunkę.
A po takim kilometrowym updejcie, nie wiem kiedy znów znajdę siły na wpis;)
Na przyjemności trzeba było zapracować;) i dzieci rozdawały ulotki pod Marcina stoiskiem! Świetnie im szło!
W drodze powrotnej sporą atrakcją była makieta Wielkiej Synagogi
Mimo wielu godzin na nogach, wrócili w świetnych humorach i dobrzej sztamie:) baaardzo to lubię. Podstawia to dużo jedzenia i słodyczy plus podążanie za nimi, czyli zwiedzanie w ich tempie tego co dla nich najciekawsze...:)
Hela ostatnio wybrała pójście ze mną "na ciuchy" zamiast wizyty w sklepie z zabawkami... wybrała tę oto indyjską tunikę a do tego założyła koronę, którą bawiłam się jeszcze ja w dzieciństwie.
Królewna.
Królewna zaczyna czuć detronizacje. Gucio, który już to przeżył jest spokojny, ale ona ... widać, że zaczyna do niej docierać!
A w zasadzie to opowieść o tym, jak warto zabierać dzieci regularnie na przeglady zębów - Gucio jest tak oswojony z fotelem dentystycznym i tak dobrze mu się to kojarzy, że bez najmniejszego problemu pozwolił sobie wyrwać ząb i nawet się nie skrzywił!