2011-06-29

Jęki

Dziś traktuje jęki Gucia osobiście, jakby specjalnie zatruwał mi nimi życie. Przetrwałam to, że namówił Lenę na gryzienie ciastoliny, że rozwłóczyli ją po całym domu, że walczył z wiatrakiem, co skończyło się źle dla wiatraka (już go zmontowałam), znalazłam milion jego zagubionych rzeczy, które leżały nie dalej niż metr od miejsca gdzie leżeć powinny (dlaczego faceci nie potrafią szukać??????? )... i kiedy wściekam się, że temperówki i ja znaleźć nie mogę, bo tylko ja odkładam rzeczy na miejsce (porażka, dydaktyczna, na całej linii, w dodatku nie prawda, jestem taką sama bałaganiarą jak oni, hahaha) ...Gucio spokojnie pyta retorycznie:
" A ty to chyba jakaś zdenerwowana jesteś?"

No i znów się śmiejemy.

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

Tak trzymaj, Gucio! Spokój i opanowanie to podstawa:)
Pozdrowienia dla całej Rodzinki!

pewnapani pisze...

"a ty to chyba jakas zdenerwowana jestes?" ...mnie powalilo... :)

Longina pisze...

Śmiech potrafi załatwić wszystkie troski :)

mama Karoliny pisze...

Boski jest Gucio :) uwielbiam jego teksty :)