2011-01-27

Nieskończoność

Pisałam już, że szewc bez butów chodzi i dlatego zdjęć z urodzin nie ma? Ale postaram się w najbliższym czasie coś uzupełnić, bo chłopak po skończeniu 5 lat wydoroślał, spoważniał i wyprzystojniał:)
Tym, co go ostatnio nurtuje, jest nieskończoność.
No i na przykład rozmawiamy sobie o tym, czy NA PEWNO nie ma jakiejś skończoności? Czemu nie ma takiej liczby, czemu zawsze jest jakaś następna? I jaka to liczba ta nieskończoność?
No i najważniejsze, jak to jest, że ten KOSMOS jest taki wielki? Jak to możliwe, że się nie kończy?
Myślałam, że mamy jeszcze trochę czasu na trudne pytania, ale pan G. nie ma litości.
Nieskończona jest też ilość zadziwień jakie są moim udziałem.
Codziennie. Jedno i drugie mnie zadziwia.
Dziś w czasie obiadu... Kasza z warzywami. Ulubieniec Lenki, p.Brokuł w roli głównej. Lena wyje, że okropny i że nie tknie. A Gucio, który kaszy nie dotyka, poza jaglaną, pałaszuje całość i mówi, że pyszne.... No, lekko go "przekonałam", obiecując deser, ale nie liczyłam na nic...
A deser też dziwny. Miał wybór między pastą jajeczną a żelkiem. Wybrał pastę.
Dzieci...

2 komentarze:

Ola pisze...

mnie ta nieskończoność też zakręciła w dzieciństwie. Nie mogłam uwierzyć, szukałam haczyka - ale rzeczywiście byłam chyba starsza od Gucia.

A co do Lenki - to życzę, aby to nie był początek pozbywania się dobrych nawyków żywieniowych. Ja tego w ogóle nie jarzę, czemu mimo tego,że wszystkie warzywa i inne zieloności smakowały, to przychodzi moment, że wszystko jest bleee?

Longina pisze...

Sto latek dla Gucia. ^ lat? niesamowie!!!