2010-02-21

Nie-dzielnie

Kasia idzie do szkoły. Zaczyna się kolejna niedziela w składzie ja + Gucio + Hela. Wybraliśmy sie na Bielany, gdzie okazało się, że msza w okresie postu odprawiana jest po łacinie z chorałami gregoriańskimi. Dzieci wytrzymały do końca - półtorej godziny. Lena spała a Gutkowi wytłumaczyłem, że to taki język, którym mówili Rzymianie i to go zaciekawiło.

Potem tradycyjnie - obiad w barze Sady i szarlotka w Tarabuku, w którym dzieci czują się już bardzo swobodnie.
Obok jest sklep snowboardowy. Byliśmy zdziwieni, że choć nie ma desek dla czterolatków, to kask pasował na Gucia idealnie. Czyżby Gutek miał po tacie bardzo dużą czaszkę?
A w parku obok młodzieńcy trenują zjazdy na desce, co nam się podobało. Gucio ich bardzo kulturalnie zagadywał w rodzaju "Dzień dobry, ma pan bardzo ładną deskę" albo na odchodne "Życzę panu udanego zjazdu." Zaczepił też panią z pieskami i dostał pozwolenie na pospacerowanie z nimi.


Zdarza się, że w takie dni, kiedy opiekuję się Gutkiem i Helą, słyszę "Och, jaki z pana dzielny ojciec". Podobne zachwyty słyszę, gdy ludzie dowiadują się, że kiedy żona dwa razy w miesiącu przez dwa dni jest w szkole, zostaję z dziećmi. I wydaje mi się, że to dość głupie. Przecież Kasia siedzi z dziećmi dwadzieścia parę dni w miesiącu i nikt jej takich rzeczy nie mówi.

6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Hi,ja też chodzę do szkoły co dwa tygodnie w soboty i niedziele:))))Moje dzieci są już bardzo dorosłe:)))Niestety nauka po 40 zbyt dużo mnie kosztuje widać ,że w życiu na wszystko jest czas.....Czas na szaleństwa i pijanych przyjaciół i na rozmowy do rana o starych polakach.Czy juz pisałam?Jest w Was takie ciepło i radość życia.
Hania

Anonimowy pisze...

super chłopak z Gucia! ale sie usmiałam z Jego zagadywania o deske:))) a Tato też bardzo mądrze napisał, chyba niewielu mężczyzn tak docenia swoje żony,tak jest w WAS ciepło i to jakie! pozdrawiam /ewelina

mama Kuby pisze...

ano niestety kobietom tak nie mówią...

Longina pisze...

Kochany Guciu, ślicznie zagaduje innych. Mądry chłopaczek. buziaki

Lolka pisze...

najważniejsze w tym wpisie to jednak ostatnie słowa autora. Dziękuję, że jakiś mężczyzna je wypowiedział :)
(mam nadzieję, że to nie tylko prowokacja ;-p)

Podobnie niestety jest, gdy mówi się o samotnie wychowujących ojcach. Wzbudzają podziw, samotne matki - litość.

mama.smoka pisze...

Na szczęście Marcin nie jest ojcem samotnie wychowującym dzieci :)
Rzadkością jest, że to tata zajmuje się dziećmi, dlatego takie komentarze.
Ale szczerze powiem zawsze trudniej jest rodzicowi, który ,,z doskoku" pilnuje dzieci, niż temu które jest z nimi non stop. Nawet jeśli co wieczór kładzie je do snu, to i tak cały dzień jest wyzwaniem. I nie ważne, czy mama to, czy tato.