2007-10-21

Pod wodą


Najwięcej przygód w czasie tych wakacji miało miejsce pod wodą.
To miejsce, to nasz punkt orientacyjny -- przy kamieniu wchodziliśmy do wody i przy nim też często wychodziliśmy. Ścieżka jest zalana przez przypływ, ale przez większość czasu można było przejść do kamienia (prawie) suchą nogą.

W drodze na rafę mijaliśmy tablicę pokazującą jakie ryby można spotkać w morzu -- Marcin spotkał właśnie tę którą pokazuje. Poza tym miał też "szczęście" spotkać wielką murenę. Ja bardzo za nią wyglądałam (i za rekinem też), ale nie dane mi było... Widziałam za to bajecznie kolorową płaszczkę i całą ławicę ryb z kolcem na czole. Niezwykłe były też muszle(jedna z nich była wielkości główki od dużej kapusty, bordowa w środku) i inne roślino - zwierzęta podwodne - kolczate, faliste, rozłożyste, kolorowe, wielki, maleńkie...

Big blue.

Portrety w maskach.

Marcin który "nie umie pływać"... pływał jak ryba.


Guciołek moczył się tylko po szyję, bo woda była bardzo słona -- ale na szczęście rybki - też te duże i kolorowe - podpływały bardzo blisko i mógł je zobaczyć.

Widoki pod wodą zapierały dech w piersiach. Tego się raczej nie da opowiedzieć - to trzeba przeżyć. Tego typu ryb było najwięcej. I były bajecznie kolorowe.

Papugoryba. Papugaje były przepiękne i często na prawdę wielkie.

Pokolec arabski. Podpływały bardzo blisko brzegu.

Na horyzoncie nasz "kamień" - a tu baza. Jedno z nas zawsze zostawało z Guciem, a drugie szło pływać.
Codziennie budowaliśmy nowe pojazdy i budowle z piasku.
I choć Gucio najbardziej lubił bawić się w naszym hotelowym bidecie (wreszcie jakaś umywalka na jego poziomie), to łaskawie godził się spędzać długie godziny na plaży.

1 komentarz:

cudzoziemka pisze...

piekne obrazy zostaną w waszych głowach na zawsze.