
Zwykle z Helą jest bardzo "wygodnie" - trochę to fajnie, a trochę mnie niepokiło - że tak na wszystko się zgadza, że taka ugodowa, że nie zawalczy o siebie...
No i teraz widzę wyraźnie, że nie ma się czym martwić. W Heli narasta siła oporu, inna sprawa, że w najmniej oczekiwanych momentach.
Najtrudniej jest u lekarza. Gabinet naszej pani doktor jest domowy i miły, Gucio z Leną bawią się i rysują. Gucio bez problemu rozbiera się, waży, mierzy, daje osłuchać... Lena zaprotestowała. Namawiałam ją, przekonywałam i nic.
Po dłuższych namowach pokazała język i gardło. I tyle.
Na szczęście panią doktor mamy fajną i jedyne, co powiedziała to: "w zasadzie nie ma powodu, żeby się rozbierała jak nie chce".
Częściej jednak Hela nie chce się ubierać.
A wczoraj nie chciała jechać autobusem. Dziś iść. Chciała jechać. Nie chciała się obudzić.
Po chwili danej jej na to nie, zwykle wpada w doskonały nastrój i wszystko już chce.
Nawet iść do przedszkola.