Bardzo mnie ucieszył ten powrót do jednej z ulubionych zabaw Gucia. Kiedyś robił to namiętnie i często. Ostatnio jest wielce skupiony na nie-brudzeniu-się. Ma lekką obsesję mycia rąk i niedotykania rzeczy, które mogłyby go ubrudzić. A najgorsza są jest ewentualność dotknięcia czegoś, co jest tłuste. Ciągle obwąchuje swoje ręce i sprawdza czy nie pachną jakoś źle...
Malowanie może być dobrą terapią przez sztukę.