2010-07-05

To te lody:)



Cóż, że kaszelek.

Weekend


:) fajne miejsce na Krakowskim.



Ten weekend zaliczam do moich ulubionych.
Być może ma to coś wspólnego z ilością zjedzonych lodów;)
Ale na pewno ma z seansem kinowym ( nie b.o. ), spacerem, wystawą fotografii, zakupami książkowymi, meczem oglądanym we czwórkę na kanapie, śniadaniem o 10 rano, spotkaniem w miłym gronie, przytulankami, żartami i całusami. Ech!

Chrzest na Bielanach


Bianka - główna bohaterka dzisiejszego dnia. Piękna i zmieniająca serca.



Zawsze się zastanawiałam - jak to robią rodzice innych dzieci, że ich pociechy siedzą grzecznie na mszy. A dziś patrzyłam na moich i byłam na prawdę dumna. Dają radę;)
Przy okazji okazało się też, że Gucio nie może iść na ważne wydarzenie bez koszuli.
I że na chrzcinach można tańczyć. Marzyłam o tańcach:)

2010-07-02

Pierwszy raz rozbite kolana


najsłodsze kolano na świecie... Dziś po raz pierwszy rozbite.


Porównywanie ran...

Dodatkowe atrakcje (liczne)


Dama w statku kosmicznym...


Kawaler w rakiecie....

Czasem udaje mi się wyjść z zoo bez dodatków...ale dziś poszliśmy na całego... więc była i przejażdżka kolejką, i jazda maszynami latającymi wysoko za 1 zeta, i lody (dwa razy) i inne szaleństwa.
Była też pełna współpraca Gucia i Heli, którzy - nie wiem jak? - dali rade od samego rana do 16.
Potem padli i trochę leżeli:)

Woda i oni


Hipopotamy mają świetny basen. Tylko trudno je sfotografować;)

A dzieci wyjątkowo chętnie pozowały.



Niespodziewane spotkanie ze sobą...

Cały dzień w ZOO


Wycieczka do zoo czekała na nas od dawna. No i dziś się udało. Byliśmy tam wiele godzin, nogi nas bolały, ale było fajnie.


Największe wrażenie jak zwykle robiły małpy.




Ale kontakt można nawiązać i z prostszymi formami życia;)