
Czy on też zmienia kolor? Samochody z ogniem:)

Miały być zaniesione do przedszkola ciastka, ale nic z tego, bo od piątku katar i kaszel. Na szczęście (odpukać) to już całkiem inny kaliber niż w zeszłym roku. Ot, przeziębienie.
Hela też smarka, więc urodziny w domu, bez spacerów, za to z szarlotką w roli tortu i dmuchaniem świeczek.

Głównym rytuałem tego dnia było oglądanie albumu z przed 4 lat:)
Za każdym razem masa wzruszeń.
Hmmm. Mogłabym wymieniać co Gucio teraz umie, a czego jeszcze nie.
Ale jakoś nie jestem w nastroju do podsumowań.
Cieszę się że sobie jesteśmy.
I cieszę się na nadchodzące ferie. Wspólny czas, bez przedszkola, bez mojej szkoły. Czas zdecydowanie potrzebny.