2010-01-27

Rysowanki




Kwiat.

Króliki chowają się w trawie.

Kiedy Hela śpi - edukacja.

Muzykalna rodzina

Już od dawna planowałam ten wpis: ulubiona książeczka Lenki... Lalo gra na bębnie. (Jest jeszcze druga o tym jak Binta tańczy. To moja ulubiona!)
Lena co wieczór krzyczy "bababa" i chce właśnie tę książkę. Mamy jej już niby dość, ale kiedy dziś pierwszy raz od dawna jej nie wybrała, Marcin sam się domagał:)
Obie książki są piękne od początku do końca. Całościowo.

A to właśnie Lalo, który lubi jak jego tata grać na bębnie "bababa".

Ulubiona ilustracja Leny: Babo - najmłodszy z rodzeństwa - płacze.

Uwielbiam te rysunki:)

Moja ulubiona scenka;)

2010-01-25

4 urodziny


Czy on też zmienia kolor? Samochody z ogniem:)

Miały być zaniesione do przedszkola ciastka, ale nic z tego, bo od piątku katar i kaszel. Na szczęście (odpukać) to już całkiem inny kaliber niż w zeszłym roku. Ot, przeziębienie.
Hela też smarka, więc urodziny w domu, bez spacerów, za to z szarlotką w roli tortu i dmuchaniem świeczek.

Głównym rytuałem tego dnia było oglądanie albumu z przed 4 lat:)
Za każdym razem masa wzruszeń.
Hmmm. Mogłabym wymieniać co Gucio teraz umie, a czego jeszcze nie.
Ale jakoś nie jestem w nastroju do podsumowań.
Cieszę się że sobie jesteśmy.
I cieszę się na nadchodzące ferie. Wspólny czas, bez przedszkola, bez mojej szkoły. Czas zdecydowanie potrzebny.

2010-01-23

2010-01-22

Komunikacja

Marcin nie może się doczekać aż Lena zacznie mówić. A ja myślę, że i tak to właśnie on ma dobrze, bo za każdym razem, kiedy Lenka próbuje coś powiedzieć, wychodzi jej "tata".
No, a dziś młoda dama jak zwykle zabawiała się moim telefonem... który nagle, wykorzystując chwilę mojej nieuwagi, sprytnie gdzieś upłynniła. Szukałam, szukałam..i nic. Kiedy wrócił do domu Marcin, zadzwoniłam z jego komórki na moją i ...no właśnie, to powinien być konkurs. Gdzie był telefon?
a. w pudle z klockami?
b. na swoim miejscu?
c. w koszu na śmieci?
:))))))))))

Wieczorne czytanki





Tak, tak. Gucio w nowej fryzurze:)
Był już tak zarośnięty, że nawet dzisiejszy mróz nas nie przestraszył i pojechaliśmy sobie we dwoje do Fryzjerkowa. Fajna wycieczka. Muszę pamiętać, żeby częściej zabierać gdzieś Gucia samego. Skupiać się wyłącznie na nim. Dobrze nam to robi.
No i tylko jakiś katar się do niego przypałętał.

Dzień Babci, Dzień Dziadka


Cudny występ, który jak zwykle kosztował Gucia wiele nerwów... ale powiedział piękny wiersz, wzruszając całą salę. Mnie do łez.

Po występach dzikie harce:)