2009-04-08

Panel wziewny alergenów

Pod tą tajemniczą nazwą kryją się badania, które musieliśmy zrobić Guciowi. A to oznaczało pobranie krwi. I nie pocieszył go nawet spiderman... świat stał się wrogi, a ja musiałam potem podgrywać w zabawie złą czarownicę... Biedak, jest bardzo wrażliwy na punkcie swoich granic. Po pobraniu krwi, przez ponad godzinę nie chciał zapiąć pasów w foteliku i czekaliśmy aż się zdecyduje. Myślę, że chciał znów poczuć, ze ma jakąś moc. Jakąś siłę sprawczą. Że może powiedzieć nie. W końcu poszliśmy piechotą na obiad do pobliskiego mleczaka i to go pocieszyło. Po obiedzie już nie pamiętał, że ma się buntować.
Wyniki za tydzień.

Muszę to zjeść!





Zdjęcia tego nie oddają, ale kiedy Hela zobaczy coś apetycznego...cała się wygina, trzęsie, sapie...wyciąga łapki i nie bacząc na swoje bezpieczeństwo, stara się to zdobyć. No i odnosi w dziedzinie łapania coraz więcej sukcesów.

2009-04-07

Maciuś, braciszek Marysi


Kiedy Gucio bawił się w najlepsze z Marysią, Lenka nawiązywała kontakt z Maciusiem. Nie wychodziło im to najlepiej.... Maciuś jest aż o 3 miesiące młodszy od Helenki i życzymy jego rodzicom, żeby szybko nauczył się spokojnie przesypiać noce!

Były sobie ludziki








Wspomnienie z wizyty Marysi - wspaniale było słuchać co oni do siebie wygadywali!

Gaduła

Dziś długo jeździliśmy samochodem. Gucio ciągle coś mówił. Na koniec Kasia podsumowała:
- Guciu, ale z ciebie gaduła.
- Właśnie, jak osiołek ze "Shreka" - odpowiedział.

2009-04-06

Pankaszel


Czasem jest już taki duży, a czasem taki mały. Kiedy łapie go kaszel, chce być ciągle na rękach. A teraz kaszel łapie mocno. W końcu pomógł trochę inhalator dla astmatyków.... a jutro wizyta u alergologa. I oby wreszcie coś sensownego. Bo się chłopak strasznie męczy. A nas męczy to, że on się męczy.I strach, kiedy po nocach nasłuchujemy jak oddycha.

Niedzielna wizyta u prababci







U prababci nie ma zabawek. Za to jest figura króla Zygmunta, prawdziwy dziadek do orzechów, latarka, drabina, maszyna do pisania, opowieść o piorunie kulistym i zdjęcia rodzinne. I nagle te proste rzeczy urastają do wagi większej:) Siłą rzeczy. Z braku laku. I całe szczęście.