2008-07-06

Wyprawa na piaskową górkę







Trudno było wynegocjować z Guciem "ostatnie zbieganie z góry". Marcin pytał -"Guciu, dobrze, zbiegniemy jeszcze raz, i to będzie już naprawdę OSTATNI raz, i nie będziesz płakał. Nie będziesz płakał?" "Mało" odpowiedział Gucio:)

Skutki uboczne wizyty w lesie.

Wchodzenie w obraz

Dziewanny, łąki i minki-przytulanki








Zwierzaki


Bocianów jest w tym roku zatrzęsienie. Biedne myszki.

Najważniejsze pytanie przy każdym mijanym koniu: kopie? No i oczywiście trzeba ustalić kto jest tatą, kto mamą a kto dzieckiem. Porządek w Guciowym świecie musi być.

O wiele ciekawsze dla Gucia niż krowy są BYKI. Mają ROGI! Dwa nawet dały pokaz jak nimi bóść. Ale do krowy zdecydowanie łatwiej podejść. A jak głośno muuuuczy to też jest fajna.

Różne atrakcje weekendowe


Początkowo niepewna mina...ale za chwilę już Gucio się rozkręcił - za nami kolejny wspaniały weekend na Sokółce... Moc wrażeń i atrakcji, a wszystko w leniwym (wypoczynkowym) sosie.

Dla Gucia jak zwykle główną atrakcją były różne wynalazki i narzędzia dziadka.

Bezkonkurencyjne. Pierogi zrobione przez babcię. W pierogach jagody z lasu, uzbierane przez tatę i babcię, w czasie, kiedy dziecko spało, a mama CZYTAŁA SOBIE KSIĄŻKĘ. Gucio zjadał wszystko plus dokładki, bez zabawiania i pomocy:)

W czasie przeczekiwania deszczu lepiej wtulić się w kogoś większego. Gucio opanował nowe słówko: "tatuś" i przydało się na tę chwilę.

Mmmmm...bez komentarza.

Żeby nakopać nowego żwirku dla rybek, dwiedziliśmy starą żwirownię - pełną gór i dołów. Długą drogę przez las zna tylko dziadek;)

Ach. Wszystko dobrze, tylko, że traktor strasznie hałasuje. Gucio trochę się wystraszył.

Warto było bawić się z Guciem w teatr - teraz sam odgrywa różne role i przeprowadza prześmieszne dialogi ze swoimi zabawkami, albo za nie.

Helenka w całej swojej 6 miesięcznej okazałości:)

Wielka fascynacja Gucia - końskie i krowie kupy. Szczególnie że ostatnio dostał książeczkę gdzie są pięknie opisane - czytamy sobie zwykle przy obiedzie:)


Atrakcją tego wyjazdu były też burze, w czasie których wysiadał prąd - czytanie na dobranoc miało dodatkowy smaczek.

2008-07-03

Znowu boks





Rozpusta, ale kupiliśmy dziś Guciowi drugą parę rękawic, żeby mogli ćwiczyć razem z Marcinem. Gucio jest wniebowzięty. Krzyczy "hura, hura" i "bij, bij". A na deser dostał w prezencie od naszych sąsiadów ...worek bokserski! Dziękujemy:)

Jum Jum (hura!)