Wiosna zastała Gucia na nogach, lekko pokasłującego i gotowego na nowe wyzwania. Początkowo Gucio bał się puścić wózka i mnie, ale z czasem zrozumiał, że nowe zasady (poruszania się na dwóch kończynach) obowiązują nie tylko w domu, ale i na dworze. I wtedy radośnie zaczął zwiedzać podwórko na nowo. Po co ominąć belkę, jeśli można przejść nad nią? A w ogóle nie ma to jak przyjaciel Kot, też wiosennie nastawiony do życia...
Dziś od rana już zupełnie niezła forma - ani śladu po wczorajszych 39 stopniach. I od nowa zaczęły się wspinaczki... byle wyżej, byle wyżej... a kiedy na części pudełek poustawialiśmy inne pudełka - w celu zabezpieczenia przed Guciem - zaczął wchodzić na podwójne...
Wczoraj Gucio przespał prawie cały dzień. Kiedy się budził był markotny i tylko trochę pocieszało go czytanie (nawet o pieskach). Najbardziej pocieszało cycanie.