Całe szczęście tym razem w szpitalu spędziliśmy dwie godziny a nie dwa dni tak jak w październiku. Pomogły inhalacje. Gutek był bardzo dzielny. Wcale nie marudził a nawet sobie trochę pożartowaliśmy.
Czytam od niedawna ale pozwolę sobie przyłączyć się do pozdrowień dla Gucia. Dużo siły dla dzielnego chłopca - oby pokonał każdego wirusa szubrawcę! /Mama Lucy
Dzielny Gucio!
OdpowiedzUsuńuściski!
ojejku... strasznie biedny Gucio! cieszymy się, że przynajmniej już w domu! trzymamy kciuki, żeby było tylko lepiej! pozdrawiamy bardzo!
OdpowiedzUsuńGutek trzymaj się dzielnie! pozdrawiamy cieplutko i życzymy dużo zdrówka...Gucio z Rodzicami
OdpowiedzUsuńGucio, jestes prawdziwym rycerzem! który niczego sie nie boi.
OdpowiedzUsuń:*
Czytam od niedawna ale pozwolę sobie przyłączyć się do pozdrowień dla Gucia. Dużo siły dla dzielnego chłopca - oby pokonał każdego wirusa szubrawcę! /Mama Lucy
OdpowiedzUsuńdzieki:)!!!
OdpowiedzUsuńo, to bylam ja, niwechcacy podszylam sie pod M.
OdpowiedzUsuń