2010-02-16

Powrót z przedszkola, czyli mama w zaprzęgu;)








To nie są największe zaspy w naszej okolicy. To te średnie:) Ze specjalnymi pozdrowieniami dla Ani, co się właśnie poci w Australii:))))

6 komentarzy:

  1. Fotka nr.3 i 5 mistrzowskie:)Jestem oczarowana:))

    OdpowiedzUsuń
  2. dobrze, że nie masz czwórki dzieci ;)
    a zdjęcie Gucia z sankami w tej pustej alejce bardzo!

    OdpowiedzUsuń
  3. A tak btw: idziesz po Gucia do przedszkola z 2 parami sanek, Helą i aparatem??? Mistrzyni!

    OdpowiedzUsuń
  4. eee... Gucia sanki JUZ tam czekają, bo rano Marcin go na nich zawozi i tam czekaja...ale szczerze mowiac dzis byl hardcore, bo ciagnelam zaprzeg po ...wodzie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Chylę czoła!!!Cudowni jesteście!!!

    OdpowiedzUsuń