2012-06-29
2012-06-28
Zakończenie roku
Zakończenie roku zasługuje na porządny wpis. Ale to nie dziś, bo zdjęć mamy 998, czyli obróbka zajmie pewnie kilka tygodni. Ale jest na co czekać:)
Było wiele wzruszeń, piękne występy i piknik do późna.
Była też sesja zdjęciowa - bajkowa.
Prezenty.
Lody.
I teraz już ...wakacje!
Naj
To jedna z najpiękniejszych sesji jakie miałam z Guciem - dzięki Aga! Pożyczyłam sobie te zdjęcia trochę bez pytania i obrobiłam po swojemu...ale nie mogę się powstrzymać - uwielbiam je!
2012-06-25
Ulga
Gucia po raz chyba pierwszy w tym roku dopadła alergia... Pewnie trawy, nie uciekniemy. Schowaliśmy się na basenie. Chłopakowi ulżyło, nam też. Trudno mu było, złościł się, na wszystko reagował rozdrażnieniem. Wieczorem ze smutkiem powiedział: źle się czuję. Tak wszystko bym chciał i nie mogę przestać. Zapytałam, czy go to męczy i tylko smętnie pokiwał głową. Pomyślałam, że miało sens 100 krotne cierpliwe tłumaczenie mu, że nie - nie kupię czegoś, co chciał, że nie może więcej bajek itd. Po co złościć się na trawę?
Mam nadzieję, że czasem popada deszcz w tym czerwcu.
Gość przy ogrodowym stole
Nowy ogrodowy stół - pierwszy obiad uświetniła koleżanka Marcina, Miriam, z dawna i daleka. Jak się okazało, czas i odległość nie grają roli i bardzo miło świętowaliśmy.
Piknik w Królikarni
Sensacją dnia były soki Kubuś Play, o których Gucio ciągle marzy, a znalazł - pozostawione przez kolegów, i pozwoliliśmy mu wypić. Co za sensacja! Poza tym odkryliśmy Królikarnię jako nowe fajne miejsce na naszej mapie "z dzieckiem w mieście" - kawiarenka, księgarenka, muzeum, trawa i leżaki...spokój, relaks, na prawdę miło.
2012-06-24
Grabie na wilki
Jeszcze jedno zdjęcie z urodzino-imienin.
To taki czas, że kiedy Gucio i Hela bawią się z dziećmi, jestem im potrzebna tylko sporadycznie. Mogę siedzieć, popijać soczek, rozmawiać z innymi dorosłymi. Nacieszam się tym. A oni nacieszają się swoimi zabawami.
2012-06-23
A w piątek było tak:
Uwielbiam ten aspekt rośnięcia dzieci - coraz konkretniejsze kumplowanie, odwiedzanie się i zabawy bez końca... patrzę, słucham i się cieszę. Że się potrafią zaprzyjaźniać, że nie nudzą się, nie mają dość nawet po wielu godzinach, że ja już nie muszę bawić się w niektóre zabawy. Uwielbiam też te strzępki rozmów, które do mnie dolatują...i te głupoty, które oni wygadują. - A gdyby słońce było pierdem, to by wszędzie śmierdziało. To osatatnie dzieło naszego synka....