
Chłopcy na werandzie.

Hela zwiedza.






Dom w górach... absolutnie magiczny, przedwojenny. Pachnący inaczej. Skrzypiący. Czas się w nim zatrzymał. Gotuje się na kuchni, paląc drzewem, które trzeba porąbać. Nosi się wodę do picia, a myje i zmywa w deszczówce.
Są stare książki i obrazki kilku pokoleń dzieci.
Ogród. Weranda. Ptaki.

dobrze że są jeszcze takie miejsca.. takie balsamy na duszę.
OdpowiedzUsuńMarzenie!
OdpowiedzUsuńale boskie miejsce!
OdpowiedzUsuńo rety, ależ tam cudnie, gdzie to jest! też tam chcę!! Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDagmara
u cioci:)
OdpowiedzUsuńpięknie! aż mi ciarki przeszły po plecach...
OdpowiedzUsuń