
Zaczynamy łapać rytm. Bez Marcina w domu, bez przedszkola... Najgorsze są poranki, kiedy Marcin zbiera się do wyjścia i wszyscy jesteśmy napięci. Potem zostajemy sami i radzimy sobie zaskakująco dobrze. W zasadzie ... mamy jakby wakacje. Kąpiele w baseniku, wylegiwanie na trawie, zajadanie arbuzów... wycieczki.
Wczoraj wybraliśmy się właśnie na wycieczkę -wielce była udana. Na koniec Gucio wypatrzył w sklepie... ośmiornicę (wegetarianina z niego nigdy nie będzie!), którą spokojnie zjadł. No, nie całą, tylko dwie nogi... Nie wiem jak to smakowało, mnie spróbowanie czegoś co ma macki przerasta.
aż mi słabo
OdpowiedzUsuńalien, co? mi tez slabo...
OdpowiedzUsuńa może nie wiemy co tracimy? może trzeba spróbować
OdpowiedzUsuń