W połowie kazania Gucio dziś wykrzyknął: " Mamo, kiedy ksiądz w końcu powie idźcie wszyscy do pokoju?"
PS. Ponieważ ostatnio znów jeździmy na Bielany regularnie, Gucio jest w kościele coraz spokojniejszy i cierpliwszy. Ale i tak trochę się biedak nudzi....
Dla mnie sposobem na nudę było naśladowanie wszystkich gestów wykonywanych przez księdza, rozkładałam ręce, podnosiłam je do góry ;)
OdpowiedzUsuńTrudno się dziwić, że się nudzi...
oj tak, tu sa chwile ktore moga przyciagnac jego uwage i nie ma syczenia zeby go uciszyc, ale jednak jest to dla doroslych...coz tego tez musi sie nauczyc
OdpowiedzUsuńhaha, świetne podsumowanie Gucia ;))
OdpowiedzUsuńpewnie już próbowaliście, ale myślę, że można zabrać do kościoła małą biblię dla dzieci, albo podobną książeczkę o tematyce rel. To jest wtedy taka msza obrazkowa dla dzieci ;)
"(...) coz tego tez musi sie nauczyc"
OdpowiedzUsuńja chyba do konca nie opanowałam tej umiejętności ;) a dorosła już jestem od jakiegoś czasu...
:)
OdpowiedzUsuń