"Mamo, mamo, dałem jej całunek! Prawdziwy całunek!" krzyczał dziś Gucio.
I było dokładnie odwrotnie niż wczoraj. Był przekochany, co chwila mi mówił jak mnie kocha i lubi. (To chyba zadość uczynienie za wczoraj....) Czytał sobie książeczki w swoim pokoju i CHCIAŁ iść na spacer.... Normalnie się ubierał, normalnie rozbierał, wołał na siusiu, i mówił proszę, przepraszam, dziękuję... Nawet sprzątał bez zachęty z mojej strony zabawki... Podmieniony, jak nic podmieniony;)
może on też waszego bloga czyta...?!?
OdpowiedzUsuńnaczytał się wczoraj - głupio mu się zrobiło - i dzisiaj postanowił że będzie milutki...?!?
ja stawiam że tak to właśnie było...
tja....jeszcze mi powiedz na jak dlugo to wystarczy???;)
OdpowiedzUsuńCałunek... he he - Gucio jest boski :-)))
OdpowiedzUsuń