...kilka refleksji na temat posiadania dwójki dzieci. Od urodzenia Gucia do teraz nie udało mi się nauczyć go samodzielnego zasypiania. Zawsze byłam obok - głaszcząc, trzymając za rękę, dając pierś. Kołysząc na rękach, przytulając. I jeszcze teraz siedzę koło niego wieczorem, rozmawiam z nim, jestem. I lubię ten czas, bo mogę dowiedzieć się rzeczy, o których za dnia Gucio nie mówi. Jest to też czas głasków, całusów i wyznań.
Z Helą jest zupełnie inaczej. Oczywiście zdarza się często, że ją nosimy, kołyszemy, trzymamy zasypiającą na rękach. Ale równie często po prostu leży w swoim leżaczku i zasypia, gaworząc sobie, machając rączkami. Czasem marudzi i potrzebuje smoka. Czasem wystarczy pogłaskać ją po głowie i powiedzieć "ciii". Ideał dla mnie wcześniej nieosiągalny. No i nie jestem konieczna ja. Chętnie oddaję ją Marcinowi, czy jego mamie i nie mam poczucia, że dzieje jej się krzywda. Wręcz przeciwnie. Wiem, że jest jej dobrze.
Tak samo jest z zabawą. Cieszę się, kiedy bawi się sama, a ona chętnie to robi (dzięki temu udały nam się świąteczne porządki). Gucio nauczył się tego niedawno, bo wcześniej zawsze mieliśmy czas.
Ciekawa jestem co będzie dalej.
myślę że dalej będzie mnostwo przyjemnych odkryć.
OdpowiedzUsuńa tymczasem, życzę wam radosci i odpoczynku. wszystkiego dobrego :*
i think the archive you wirte is very good, but i think it will be better if you can say more..hehe,love your blog,,,
OdpowiedzUsuń