

No, to tak to wyglądało.
PS. Z zaskoczeniem donoszę, że po kilku dniach niepokojów i kłopotów z zaśnięciem (jak to będzie, jak sobie nasz mały synek poradzi) dziś czuję przede wszystkim radość, że mam przed sobą 4,5 godziny kiedy mogę:
-odkurzać, a Gucio nie będzie wywijał mieczem i walczył ze smokiem-odkurzaczem
-wykąpać się, a on nie będzie walił w drzwi
-gotować zupę, a zamiast opowiadać w tym czasie bajkę, myśleć sobie o niebieskich migdałach
-poczytać, leżąc na kanapie, a on nie będzie po mnie skakał
-...itd
Za to o 13 będę już dostatecznie stęskniona, żeby budować kolejne, wielkie zamki z klocków.
o kurcze... aż ciarki przechodzą! Gratulujemy i trzymamy kciuki!
OdpowiedzUsuńi jak było? u nas ok - Smok nie płakał, tylko się bawił - w końcu nowe zabawki trzeba wypróbować. :)
OdpowiedzUsuńteraz śpi snem kamiennym, bo wyjątkowo dzisiaj go wcześniej odebrałam.
taaak... u nas podobnie, bez placzu, bez wpadki z sikaniem, wyszedl z sali zadowolony, na pytanie czy jutro idzie, powiedzial ze tak. w domu zjadl obiadl i padl...i spi:) na razie bajka:)
OdpowiedzUsuńO rany!
OdpowiedzUsuńI jak było???
O, właśnie przr=eczytałam, jak było :)
OdpowiedzUsuńGucio po raz pierwszy ma własną, nieznaną nam sferę życia. O tych 4, 5 godzinach spędzonych w przedszkolu wiemy tylko tyle, ile zdołamy z niego wyciągnąć, czyli bardzo mało. Dziwne uczucie.
OdpowiedzUsuńKasiu, jak to pięknie napisałaś...
OdpowiedzUsuń